Janusz Osicki MALARSTWOJanusz Osicki
Al. Zwycięstwa
81-464 Gdynia
tel.kom. 0 501 098 205
tel. 0 58 (prefix) 622 71 83
e-mail. janusz@osicki.pl

| Start | Recenzje | Wystawy | Galerie prac: 1 - 2 - 3 - 4 - 5 |

Janusz Osicki. Dyskretny urok starych fresków.

    U źródeł twórczości Janusza Osickiego leży fascynacja działaniem plastycznym wywołanym przez tynk kruszący się i odpadający od ściany, przez arabeskę zacieków i pęknięć na murze. Obrazy Osickiego bogate są zarówno w zróżnicowane efekty barwno-fakturowe, jak i w treści o charakterze eschatologicznym.

    Rozmiłowanie artysty w pięknie i różnorodności materii malarskiej prowokuje go do częstych eksperymentów technicznych, do komplikowania roli światła i harmonii kolorystycznych. Lekko chropowata, urozmaicona faktura, zgrzebna i archaiczna w działaniu, łączy się z grą półtonów o delikatnych przejściach. Tony zgaszone, "półchromatyczne", sprawiające wrażenie przetrawionych przez czas, korespondują ze świetlistością innych plam barwnych, budowanych starannie warstwami laserunków. Uzyskane wrażenie lekkiego żarzenia się, wygasania, migotania światła wzmaga nastrój tajemnicy. "Technika własna" artysty jest czymś w rodzaju sgraffita i polega na odkrywaniu położonych wcześniej warstw koloru poprzed wydrapywanie bądź rysowanie na jeszcze wilgotnym podkładzie. Ledwie zarysowanym, pozbawionym wyrazistej artykulacji kształtom ludzkim towarzyszą litery, układające się niekiedy zapis pozbawiony znaczenia literackiego. Choć wykorzystywane są jedynie ze względu na ich atrakcyjną formę graficzną i służą jako ornament, to równocześnie wzbogacają pełen niedopowiedzeń klimat obrazów i prowokują do odczytania "ukrytych" treści.

    Rysunek i kolor są dla Osickiego nie tylko czynnikiem kompozycji, ale także narzędziem ekspresji służącym do tworzenia aury emocjonalnej dzieła, do budowania poetyckich nastrojów, uznanych przez krytykę za najmocniejszą stronę jego sztuki. Prace malarskie artysty nie mają nic wspólnego z dwudziestowieczną "stylistyką intensywności". Przeciwnie, twórca odrzucając zdecydowanie jakości estetyczne łagodne, ceni sobie umiar, wyrównanie napięć, wszelkie niuanse, niedomówienia, subtelności.

    Jakkolwiek niektóre obrazy Osickiego są bliskie abstrakcji, a uwaga artysty zdaje się być w coraz większym stopniu zaabsorbowana wyszukaną i zarazem skłaniającą się ku monochromatyzmowi tkanką malarską, to jednak człowiek i jego przeżycia duchowe nadal nie tracą na ważności. Nie chodzi jednak tyle o świat istniejący zmysłowo, o ludzi "z krwi i kości", ukazanych w pełni sił witalnych i z uwzględnieniem problemów egzystencji, co o "realność" pozostających po nich śladów, cieni, emanacji. Wiodą one swój tajemniczy żywot w innym, nieznanym wymiarze, kto wie czy nie tożsamym z obszarem naszej wyobraźni lub pamięci. Z półmroku wyłaniają się jedynie barwne światła ludzkiego ciała, by na moment, zanim znów pogrążą się w cieniu, rozjarzyć się mocniejszym blaskiem.

    Wśród mniej lub bardziej czytelnych postaci - zwidów przewijających się przez omawiane płótna, spotkać można hieratyczne figury świętych budzące skojarzenia z ikoną lub z jakimś romańskim freskiem. Pojawiają się w kształcie mglistej, człekopodobnej poświaty lub schematycznego rysunku wydrapanego w warstwie farby. Bywa, że na ślad sacrum naprowadza forma dyptyku bądź tryptyku, jak choćby w obrazie Zapis I mającym kształt leżącego prostokąta podzielonego na trzy części. Bohaterem kilku obrazów z cyklu: Jednostka niedopasowana oraz On jest Chrystus cierpiący. Rozkrzyżowany Jezus pojawia się czasami w centrum kompozycji i posiada znaczenie dominujące [Golgota]. Kiedy indziej ukazuje się Go twórca jedynie fragmentarycznie, a pozbawiony tradycyjnego zaplecza ikonograficznego staje się niełatwy do identyfikacji. Ujęty zawsze zjawiskowo, współuczestniczy w alternacji cieni i blasków i we wszechobejmującym akcie uświęcania rzeczywistości nasycanej światłem. Delikatna pulsacja jasnościdematerializuje i zarazem uwzniośla Jego postać, nie wywołując przy tym skojarzeń ani z tryumfem zmartwychwstania, ani też z ostentacyjną demonstracją boskości. Nigdzie nie spotkamy się również z wyeksponowaniem katastrofy cierpienia i agonii. Ślady męki, ujawniające się w formie ciemnych szram przecinających plecy, czerwieni ciała tlącej się w mroku bądź bolesnego pochylenia głowy, tchną wprawdzie autentyzmem, lecz nie wzbudzają grozy. Osicki, jak wspomniano, unika demonstrowania skrajnych postaw emocjonalnych, a nad sugestywną realność wizji przekłada poetykę niedomówień, aluzji, szeptów, westchnień. W prowadzonej przez twórcę grze pomiędzy rzeczywistością fikcji a iluzją realności, tym co istniejące i już minione bezpowrotnie, pomiędzy autotelicznością tkanki malarskiej a jej "przeźroczystością" na wartości metafizyczne, udało się jednka artyście ujawnić treści wiążące się tradycyjnie z misterium przejścia.
Renata Rogozińska



Okna, czyli o malarstwie Janusza Osickiego.

    Czy zauważyliście, jak w europejskiej tradycji słowo obraz zwykło się kojarzyć z pojęciem okna? Wszak "obraz malarski" - płaska powierzchnia, pokryta farbami w określonym porządku - sugeruje określony obraz świata, powstający w wyobraźni konkretnego człowieka, rodzący się z jego osobistego przeżycia, będący myślą, urzeczowioną ideą. Czyż błędem byłoby dopatrzenie się w nim właśnie owego, wręcz renesansowego "okna na świat"? Zwłaszcza, gdy mamy do czynienia z abstrakcyjnymi pejzażami wewnętrznymi Janusza Osickiego. Zaglądając w okna jego malarstwa zobaczymy, mówiąc słowami Cezanne'a, "przestrzeń, która ma charakter uczuciowy". Ujrzymy ślady intensywnego, lirycznego przeżywania rzeczywistości, uogólnianej w abstrakcję, spotkamy wrażliwość kolorystyczną i elegancję formy. Podpatrzymy chęć pogodzenia sensualności z intelektem, śnionej realności z abstrakcyjnym porządkiem. Zaskoczy nas w nacierających na siebie płaszczyznach imponujący rozmach i żywiołowość, z jaką zaaranżowano potężne formy drgające metafizyką magicznych znaków zagadkowego, tajemniczego zapisu. Odczujemy aluzję do pierwotnych, witalnych, wciąż odradzających się sił. Kusić będzie przechadzka po ogrodach wrażliwości opustoszałych i nierzeczywistych, może nawet zamarłych w barokowym bogactwie skłębionych elementów. Nie "płótno nie musi być wykonane, ale powinno być roztrzygnięte po malarsku" - tak podpowiadał Cybis, a Osicki w myśl tej rady drąży falujący rytm i harmonijnie zestawiony kolor swoich obrazów - kolor gęsty, wyszukany, malarski a jednocześnie chyba dość dramatyczny w kompozycji - wikłając zapis porządku i chaosu świata czarem magii i pozezji.
Jerzy Kamrowski